niedziela, 13 maja 2007

7TH SEA #5 - USSURYJSKI PRZYSMAK,
czyli jak jeden tekst może rozwalić całą kampanię...

MG: Krakonman

Gracze: Funio, JJ, MidMad, Elma, Ryhu


Z cyklu: początki sesji zawsze są trudne:
Elma gorączkowo przekopuje papiery na stole, nagle chwyta jedną kartkę ze zdziwieniem: Cooo tooo jest? - Po chwili ciszy dodaje: Czy to jest moja postać???

Gracze wspominają poprzednią sesję, podczas której dziadek wypłynął na jezioro na połów z wnuczkiem, neistety tego ostatniego wciągnęły macki pod wodę i biedaczyna pożegnał się z życiem.
Ktoś przypomina: No i pamiętacie, chłopak się utopił, a dziadek na to: "Aaaa, OK..."
Ryhu dorzuca: "...no tak, kupię sobie nowego na Allegro!"

Sesja była z początku tak zajmująca, że JJ zaczął dzwonić do Funia i pytać się, kiedy ten przybędzie.
Elma: Oooo, masz tą babską komórkę! Pokaż!
Skonfundowany JJ: NIE!
Elma: No pokaż mi tę puderniczkę!

Po drodze dzielni bohaterowie spotykali wielu obwiesiów (tzw. "sześciopaki Brutów"), MG opisuje:
- Trzech braci. Bliźniaków.
- Każdy z innej matki. - podrzuca ktoś.
- Tak, tak, to taki piękny ussuryjski zwyczaj...

Czarne charaktery, jak wiadomo....
MG: ...są odziani w czerń.
JJ: Czerń?
MG: Taką czerń, jak w najjlepszym filmie o Robin Hoodzie.
JJ: Taką zieloną?

JJ chce, by jego postać popisała się znajomościami naukowymi.
Elma: Przecież ty nie umeisz czytać i pisać!
JJ: Umiem!
MidMad: ... od czasu, jak zgubił poprzednią kartę postaci i musiał zrobić nową...

Wiadomo, że najlepsze groźby wymawia się w języku ussuryjskim. Szkoda tylko, że pewna avalońska pani kapitan nie rozumie go ani w ząb:
NPC po ussuryjsku: Możecie skończyć w lochu! Wiecie.... polityka!
Lady Morguen w tym samym języku udając oburzenie: Nie rozumiem!
Karen Black (po avalońsku, rzecz jasna): To ja nic nie rozumiem!

Lady Morguen: Jakie są tutejsze przysmaki? Chętnie bym skosztowała czegoś tutejszego...
Roberto szeptem: Szczur z ziemniakiem w pysku...
Morguen: I co, dobre?
Roberto: ... przechodzi przez gardło...
Karen: Chyba w drugą stronę!
Roberto: No przecież nie mówiłem w którą!


Gwóźdź programu (i sesji... i kampanii...):
Melor pałaszuje mięso dzika ze smakiem. Przygląda się temu zaintrygowana Karen, postrach wszystkich Siedmiu Mórz (ARR, ARRR!):
Karen Black: A myślałam, że Ussuryjczycy to jedzą zboże, kaszę ze skwarkami i...
MG (jako Karczmarz): .... GÓWNO! - podpowiedział usłużnie karczmarz wkładając przysmak do ust.
Przysmak Ussuryjski. Po tym tekście nic nie było takie, jak dawniej...

Roberto obmyśla hasła reklamowe: "Przysmak Ussuryjski" - z najlepszych ussuryjskich ogierów!

Postacie snują plan oswobodzenia jeńców. Pada myśl przebrania jednej z pań za młode dziewczę w czerwonym kapturku z koszyczkiem pełnym przysmaku...
- Kapturku, co masz w koszyczku?
- GÓWNO!

Jednooki Sven celuje rapierem w Melora. MG deklaruje jego akcje: I Sven zamyka oko, zeby wycelować i...

Karen Black na wieść , że Melor obraził damę: Co on jej powiedział?
Melor: Że jest brudna, śmierdzi i się nie myje!
Karen zamyślona: Może po prostu ostatnio zjadła przysmak...

Sven Gutlafson szykuje sie do napaści na wroga. Funio szybko zerka w kartę postaci: Jest umiejętność "Palenie"? A "Rabowanie? Bo jak tak, to poproszę jeszcze "Gwałcenie"!
Inni gracze zaczęli się zastanawiać nad mechanicznymi reperkusjami takiej umiejętności:
- To się chyba na Rezon rzuca...
- Hmmm... a "Zagrzewanie"? To chyba do gry wstępnej...
- A "Węzły"? - Bondage!

Sven objaśnia plan Lady Morguen: Zza podwiązki wyciągniesz flaszeczkę wina...
Karen: A nie lepiej całą beczułkę?

Ktoś się rozmarzył, myśląc o kolejnych specjałach kuchni ussuryjskiej: Wóz ze zsiadłym winem...
Vodaccianin: No to będą musieli przynieść łyżeczki!

Sven pociesza niewiasty przed akcją w obozie pełnym napalonych żołnierzy: Jak będa chcieli was gwałcić, krzyczcie, przybiegniemy im pomóc!

Żołnierze opowiadają, jak pojechali zbierać podatki z okolicznych wiosek:
- Mieliśmy wziąć 4 świnie i krowę, ale nie było tyle, to puściliśmy chałupę sołtysa z dymem i wzięliśmy dwie świnie, w tym córkę sołtysa, bośmy ją ze świnią pomylili!
- Bo miała kolczyk w uchu!

MG: Koń stoi.
Melor: Co robi?
Ktoś dorzuca: Produkuje przysmak...
Roberto rzuca po namyśle: Aaaa, to chrupiące to była słoma?

I na koniec - z filozoficznych przemyśleń Funia:
"Miłość jest jak Ulica Sezamkowa - i tu i tam bez Wielkeigo Ptaka nie ma zabawy..."