poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Pathfinder RPG - Chmury nad Riverdale

Do Pathfindera zawsze podchodziłam z pewną taką nieśmiałością - ale ostatecznie okazało się, że system jest równie bydłogenny, co wiele innych. Wystarczy tylko doborowe towarzystwo!
Sesja była wielojęzyczna, graliśmy po szwedzku z anglojęzycznym podręcznikiem, czasem nawet padało trochę słów po niemiecku lub polsku.
A przy okazji okazało się, że Szwedzi umieją całkiem nieźle grać w RPG :)

MG: Alex
Postacie (wszyscy podręcznikowo na lvl 1):
William Constantin (Human Cleric of Saranrae)
Ilorath Balcadiz (Noble High Elf Duelist)
Dziwoląg: Ab, Goblin (Sorcerer), ćwierć krwi fay (!) z niebieskimi koniuszkami uszu i nosa
Wic należąca do Straży Granicznej Antharu (Human Ranger)
Hornikatta Brightblade (Dwarf Fighter (córka wodza klanu, Dorna Czerwonobrodego), Straż Graniczna Antharu


W czasie pobytu w karczmie w Antharze dochodzi do uszu dzielnych bohaterów wiele niepokojących plotek:
- W lasach przy trakcie do Albridge czają się watahy wściekłych wilków!
- A słyszałeś o Lesie Deklo, kumie? Trzeba uważać, jest tam pełno groźnych niedźwiedzi!
- Wszędzie teraz niebezpiecznie... Słyszeliście o Gaju Druidów? Czai się tam mnóstwo...
- ... druidów?!
Oczywiście na wszystkich słuchających padł blady strach.

Wic i Hornikatta podczas leśnej służby złapały dziwnego niebieskawego goblina.
MG: Ten goblin wygląda jakoś tak podejrzanie... nie całkiem jak goblin...
Hornikatta: Znaczy... co, umył się?
Goblin Ab (próbujący chwilowo udawać wampira): Przynajmniej nie błyszczę w słońcu!

Strażniczki z zasmuconym goblinem na smyczy spotykają gustownie ubranego Elfa Iloratha, eksperta od dziwnych stworzeń.
Ciekawski goblin: A tak w ogóle to jesteś Leśnym Elfem, prawda?
Ilorath, składając wyszukany ukłon, wymachując przy tym koronkami u mankietów: Ależ nie, jestem Elfem Wysokim z Bern, należę do pradawnego rodu, szczycącego się...
Goblin mamrocze, przerywając: Raczej Posh Elfem...

Kolejna lokalna plotka dotycząca, wbrew pozorom, oszustów karcianych:
Ilorath (wynajmujący pokój w karczmie wraz z Williamem): Karczmarz mówił, że zatrzymali się u niego jacyś podejrzani podróżni... 
Hornikatta: Faktycznie, wyglądacie podejrzanie.



Postacie, wciąż nieufne wobec niebieskawego goblina, zastanawiają się kto może wiedzieć coś więcej na jego temat. Gracze mają różne pomysły:
William: Może spytajmy lokalnej prostytutki, ona zna się na takich chorobach!
Wic: Pamiętam, jak dziadunio opowiadał, że w tych lasach żyją takie małe niebieskie stworki w białych czapkach, a ich szef ma czerwoną!
Hornikatta: Utnę mu ucho i pójdę porównać z kolekcją uszu zdobytych na wrogach przez mojego czcigodnego przodka klanu Brightblade. Może któreś będzie pasowało...

Goblin w przebraniu (!) próbuje wyciągnąć od któregoś z mieszkańców wioski ważną informację. Wyrzucił 1 na kości.
MG: - Fumble! Wieśniak patrzy na ciebie i krzyczy: AAAA, GOBLIIIN!!!
Goblin Ab: -  Wydaję Fate Pointa!
MG: - Ok, wieśniak cię nie rozpoznaje i myśli na odpowiedzią...
Ktoś z graczy usłużnie podpowiada: - Najstarsza osoba w wiosce cierpi na wstydliwą przypadłość...


Złośliwy goblin sprawia duże trudności, strażniczki muszą go wszędzie ciągnąć na smyczy.
MG do Wic: Jest mały, więc możesz go nosić w plecaku.
Goblin Ab do MG: A dostanę wtedy jakieś bonusy za Mounted?

William przekonuje lokalnego piwowara, żeby oddał pieniądze, jakich jest winien lokalnej świątyni.
Piwowar Kevan: Ale ja nie mam tego złota...
William: Ok, nie ma problemu. Jak nie masz pieniędzy, to przeliczamy po kursie 2 złote monety za jeden palec.
Klasa Williama to Cleric, w dodatku Lawful Good.


Początkujący gracze chcą zebrać trochę XP i pomóc lokalnemu pustelnikowi.
MG: Pustelnik Czarny Jay żyje w lesie, samotnie, hoduje świnie, ale ma ze sobą dwa psy obronne.
William: Super! 20 XP za psa! Idziemy expić!!!


Po uspokojeniu Williama gracze decydują się wyruszyć do lasu w odwiedziny do pustelnika.
Hornikatta: Ale czy zdążymy? Festyn i konkurs picia piwa (w którym biorę udział!) zaczynają się wieczorem, za 6 godzin.
MG: Do chaty Czarnego Jaya idzie się 3 godziny.
William: Ok, to zdążymy.
Ilorath: Tak, a jak już tam dotrzemy, na drzwiach będzie kartka "Nieczynne, poszedłem wziąć udział w konkursie picia piwa"...



U Czarnego Jaya. Pukamy do drzwi:
Czarny Jay: CZEGO?!
William: Przyszliśmy ci pomóc rozwiązać twoje problemy...
Jay: NIE JESTEM ZAINTERESOWANY PSYCHOTERAPIĄ!!!

Po pewnym czasie jednak Jay otwiera drzwi i swoje serce przed nami:
Jay: Mam problem... moje świnie umierają...
William: Nie rozumiem w czym problem... źle smakują?

Później goblin Ab znajduje w zagrodzie świń trujące grzyby zasadzone tam przez fay:
- Panie Jay, ma pan problem z grzybicą!

Widzimy kilka fay.
MG opisuje: (...) Wyglądają jak skrzyżowanie smoka z motylkem.
Hornikatta, popijając piwo: Ale była impreza...

Ab marudzi, że ma dość bycia szturchanym, kopanym i ciągniętym na smyczy.
MG (*evil grin*): Do mnie nie miej pretensji, sam chciałeś grać goblinem!

Strażniczki odebrały goblinowi cały dobytek, więc chyłkiem wymknął się, by coś ukraść. Zakradł się do jakiejś chaty wieczorem, gdy dzieci już spały i wyszczerzył paskudnie zęby:
- Nie bójcie się, dzieci, jestem wróżka-zębuszka, a teraz ODDAWAJCIE WASZE SKARBY!


Ciąg dalszy zapewne nastąpi...

Raport z sesji - w Pamiętnisiu Hornikatty (po angielsku).