niedziela, 30 grudnia 2007

STAR WARS, czyli "poważna sesja"...

MG: Krakonman
Gracze: Seji, Jeszua, Raven, Robert, MidMad

Na początku nadmienić wypada, że Krakon jak zwykle odgrażał się, że "tym razem już naprawdę będzie to poważna sesja". Prawie tydzień wcześniej udało się z tego właśnie powodu zebrać pierwszego kfiatka;)


Krakonman:
"Bylebysmy sie szybko z tym w niedziele uwineli, bo chce skonczyc w jedna sesje.
(...) Spoko, powinniscie przezyc ... pierwsza scene."

Gracze przed sesją robią sobie postaci. Zadumany Jeszu pyta:

- Krakon, nie wiem jaką postać zrobić. Jaka to będzie sesja?
- To SW D20! Będzie Hack&Slash albo Dungeon Crawl! *
(*) - i żebyście wiedzieli, że był Dungeon Crawl ;P


Dociekliwi gracze stawiają trudne pytania, szydząc z D20:
- A gdzie się losuje kolor oczu?
- Nie losuje się. - wyjaśnia cierpliwie MG.
- Przecież to D20!
- Jak nie ma tabelek, to nie gram!


MG przywiązuje wielką wagę do szczegółów tworzenia postaci:
- No to teraz dawajcie historie postaci.
- Krakon, nie pierdol... - nie wiedzieć czemu, na tym zakończył się ów krępujący temat.


- To ma być poważna sesja! - apeluje MG. Gracze jak zwykle wybuchają gromkim śmiechem.
Przy którejś z kolejnych salw śmiechu MG kontynuuje:
- Przypominam, że to ma być poważna sesja... - głośność śmiechu wzrosła o kilka decybeli.


Na graczy spływa oświecenie:
-
Grajmy wszyscy Gunganami! - na 5 minut robi się cicho, słychać brzęczenie zbulwersowanej muchy i tykanie zegara.
- Taaa... to będzie sesja pt. "Jak wywołałem Wojnę Galaktyczną"

Wszyscy czekają niecierpliwie na to, kiedy która postać umrze:
- ... No i wtedy ona zginie w czasach E III - mowa o Twi'lekiańskiej adeptce Mocy.
- Nie, za 15 minut. - oświadcza z pewną siebie miną Krakonman.
W tym momencie Seji bez słowa wyciągnął komórkę i bezlitośnie włączył stoper.

Chwila grozy - bohaterowie lecą statkiem kosmicznym i nagle łapie ich wiązka przyciągająca (aka Tractor Beam):
-
Zaatakował nas traktor?!?!
- Co my na jakiejś farmie jesteśmy?!?! - dorzuca ktoś filozoficznie.

Gracze ustalają hierarchię na statku:
-
Możesz byc moim kopilotem.
- Twoim kopul... CO?
- NAWIGATOREM!
- Uff...


- Chcę uzyc Mocy na tym asteroidzie. - stwierdza poważnie młodziutka Twi'lekanka.
- Duży asteroid... To ją zabije! - uśmiecha się szeroko MG.
- Ale przecież "Size matters not!"!
W tym momencie wszyscy wybuchają śmiechem.
- Nie przejmuj sie, w to samo wierzy każdy facet od początku swojego świadomego istnienia...


Neela ponownie postanawia użyć Mocy i pyta się MG:
-
Czy to mnie nie zabije?
- Nie powinno... - uśmiecha się MG, jak zawsze złowieszczo.
- Panowie, przygotować się do operacji "usta-usta"! - rzuca Sullustianin Fiedel.
- A to się nie dmucha w macki? - pyta zaciekawiony obcą anatomią Dix, człowiek.

MidMad nie traci zimnej krwi:
- To może chociaż taki mały asteroidek?
Krakonman spogląda na nią z bezbrzeżnym zdumieniem: - Pierwszy raz w życiu słyszę, że chcesz coś małego...

Wygląda na to, że postaci będą musiały opuścić statek:
- Ile jest skafandrów? I czy jest jakiś na lekku (macki twi'lekańskie)?
- Nie, ale doszyjemy ci rękawy z innego do głowy...

Seji dowiedział się, że jedna z postaci nosi imię "Nevar" i skarży się MG:
-
Bo Raven nazwał postać od tyłu! :D


Przez dużą część sesji gracze wątpili w to, czy MG naprawdę kiedyś widział wszystkie filmy SW (vide TEN wpis). Krakonman w trakcie opisu:
- Gdzieś po podłodze walają sie jakieś narzędzia... klucze francuskie...
- O, MG jednak oglądał SW!


- Tu stoi Z-95. - MG informuje graczy.
- Brzmi jak Nokia! - za treść ewentualnego product placement ze strony graczy nie odpowiadamy ;)

- Nad drzwiami jest napisane w basicu: "REAKTOR" - opisuje MG.
- To znaczy: 10 PRINT "REAKTOR"; 20 GOTO 10 ? - dopytują się gracze.

Bohaterowie próbują zdobyć kontrolę nad komputerem, zwanym pieszczotliwie Terminatorem:
-
I co powiedział terminal?
- "I'll be back!"

Bez komentarza:
-
Jej patyczek jest większy niż twój patyczek.
- Nie wiem, nie zaglądam jej w patyczki.

Nevar "Trigger Happy" Senvat miał głupi zwyczaj strzelania z blastera na ślepo i omyłkowego trafiania innych postaci. Kilkukrotną ofiarą okazała się być Twi'lekanka Neela. Zupełnie przypadkiem (:P). Pada kolejny strzał. MG zerka na dwoje graczy:
- Rzuć sobie na fortitude...
- Seji ? - MidMad oddycha z ulgą.
- Nie, ty. - szczerzy się MG.
- ZNOWU?!?!
- Padasz nieprzytomna - cieszy się MG.
- Ale nie możecie mi zarzucić, że nie jestem konsekwentny... - tłumaczy się Raven.
- To normalne - wyjaśnia wesoło MG - na każdej mojej sesji SW ktoś komuś strzela w plecy...

Po chwili MidMad zauważa Paskudne Spojrzenie MG:
- Nie patrz sie tak na moja kartę postaci. Zawsze, jak się na nią tak patrzysz, nie wychodzi z tego nic dobrego...
- Przecież żyjesz, nie? - Krakonman chyba wyjątkowo zapomniał dodać "jak na razie" ;P
- Polemizowałabym...

Podczas, gdy Neela lezy nieprzytomna, Raven szybko kalkuluje:
- Krakon, ile za nią dostanę PD?
- To SW, za to nie ma PD.
- Za co?
- Za killowanie monsterów. - Wyjaśnia cierpliwie MG.

Dobrotliwy, jak zawsze, MG:
- Wiesz, że jesteś DYING?
- No tak, ale co mogę zrobić? - pyta MidMad z nadzieją.
- Umrzeć.

Kolejny z opisów MG:
- Nad drzwiami jest napis w basicu: 10 PRINT "MEDBAY"


Bohaterowie litościwie włożyli Twi'lekankę do zbiornika z bactą:
- Może weźmiemy zbiornik na statek i będziemy wozić po galaktyce i pokazywać Twi'leka w Galarecie?
- Zbliża się Wigilia...
- Wyciągam miecz świetlny i ... na plasterki! - Zapala sie do pomysłu Fiedel.


Tekst sesji. Nie, jego też nie będziemy komentować:
- On siedzi i męczy droida. - stwierdza Krakonman o Owenie i jego niecnych praktykach.
Po pół godzinie śmiechu:
- Jak tam mi idzie z tym droidem?
- Meczysz go już godzinę.
(...)
- BZZ BZZZ.... NIEEE! - wydaje ostatnie dźwięki robot.
- No i go zamęczyłeś...

- Czy od męczenia droida rosną włosy na rękach? - pyta Seji filozoficznie.
- A co mają Wookiee powiedzieć?
- Zamęczyli całą fabrykę.


- Widzisz most... - opisuje złowieszczo Krakon.
- Patrzę czy wygląda solidnie - asekuruje się Fiedel.
- Wygląda na dobrą robotę... - zaczyna MG. - ... ale tylko wygląda... MUHAHA!
Zapada cisza.
- Żartowałem... - dorzuca MG niewinnie.

Dochodzimy do kulminacyjnego momentu. Klimat unosi się w powietrzu. I mrok. Krakonman odgrywa mrrrocznego i kultowego villaina:

- Ja, Naga Sadow, Pan Ciemności, Przezwyciężyłem Śmierć....
Cała drużyna drży ze strachu.... No, prawie...
- Eee, to ja wyciagam blaster i w niego strzelam! - rzuca beztrosko niewzruszony Owen.
Tak, to zabrzmialo jak tekst do "In Memoriam" ;)