niedziela, 30 grudnia 2007

STAR WARS, czyli "poważna sesja"...

MG: Krakonman
Gracze: Seji, Jeszua, Raven, Robert, MidMad

Na początku nadmienić wypada, że Krakon jak zwykle odgrażał się, że "tym razem już naprawdę będzie to poważna sesja". Prawie tydzień wcześniej udało się z tego właśnie powodu zebrać pierwszego kfiatka;)


Krakonman:
"Bylebysmy sie szybko z tym w niedziele uwineli, bo chce skonczyc w jedna sesje.
(...) Spoko, powinniscie przezyc ... pierwsza scene."

Gracze przed sesją robią sobie postaci. Zadumany Jeszu pyta:

- Krakon, nie wiem jaką postać zrobić. Jaka to będzie sesja?
- To SW D20! Będzie Hack&Slash albo Dungeon Crawl! *
(*) - i żebyście wiedzieli, że był Dungeon Crawl ;P


Dociekliwi gracze stawiają trudne pytania, szydząc z D20:
- A gdzie się losuje kolor oczu?
- Nie losuje się. - wyjaśnia cierpliwie MG.
- Przecież to D20!
- Jak nie ma tabelek, to nie gram!


MG przywiązuje wielką wagę do szczegółów tworzenia postaci:
- No to teraz dawajcie historie postaci.
- Krakon, nie pierdol... - nie wiedzieć czemu, na tym zakończył się ów krępujący temat.


- To ma być poważna sesja! - apeluje MG. Gracze jak zwykle wybuchają gromkim śmiechem.
Przy którejś z kolejnych salw śmiechu MG kontynuuje:
- Przypominam, że to ma być poważna sesja... - głośność śmiechu wzrosła o kilka decybeli.


Na graczy spływa oświecenie:
-
Grajmy wszyscy Gunganami! - na 5 minut robi się cicho, słychać brzęczenie zbulwersowanej muchy i tykanie zegara.
- Taaa... to będzie sesja pt. "Jak wywołałem Wojnę Galaktyczną"

Wszyscy czekają niecierpliwie na to, kiedy która postać umrze:
- ... No i wtedy ona zginie w czasach E III - mowa o Twi'lekiańskiej adeptce Mocy.
- Nie, za 15 minut. - oświadcza z pewną siebie miną Krakonman.
W tym momencie Seji bez słowa wyciągnął komórkę i bezlitośnie włączył stoper.

Chwila grozy - bohaterowie lecą statkiem kosmicznym i nagle łapie ich wiązka przyciągająca (aka Tractor Beam):
-
Zaatakował nas traktor?!?!
- Co my na jakiejś farmie jesteśmy?!?! - dorzuca ktoś filozoficznie.

Gracze ustalają hierarchię na statku:
-
Możesz byc moim kopilotem.
- Twoim kopul... CO?
- NAWIGATOREM!
- Uff...


- Chcę uzyc Mocy na tym asteroidzie. - stwierdza poważnie młodziutka Twi'lekanka.
- Duży asteroid... To ją zabije! - uśmiecha się szeroko MG.
- Ale przecież "Size matters not!"!
W tym momencie wszyscy wybuchają śmiechem.
- Nie przejmuj sie, w to samo wierzy każdy facet od początku swojego świadomego istnienia...


Neela ponownie postanawia użyć Mocy i pyta się MG:
-
Czy to mnie nie zabije?
- Nie powinno... - uśmiecha się MG, jak zawsze złowieszczo.
- Panowie, przygotować się do operacji "usta-usta"! - rzuca Sullustianin Fiedel.
- A to się nie dmucha w macki? - pyta zaciekawiony obcą anatomią Dix, człowiek.

MidMad nie traci zimnej krwi:
- To może chociaż taki mały asteroidek?
Krakonman spogląda na nią z bezbrzeżnym zdumieniem: - Pierwszy raz w życiu słyszę, że chcesz coś małego...

Wygląda na to, że postaci będą musiały opuścić statek:
- Ile jest skafandrów? I czy jest jakiś na lekku (macki twi'lekańskie)?
- Nie, ale doszyjemy ci rękawy z innego do głowy...

Seji dowiedział się, że jedna z postaci nosi imię "Nevar" i skarży się MG:
-
Bo Raven nazwał postać od tyłu! :D


Przez dużą część sesji gracze wątpili w to, czy MG naprawdę kiedyś widział wszystkie filmy SW (vide TEN wpis). Krakonman w trakcie opisu:
- Gdzieś po podłodze walają sie jakieś narzędzia... klucze francuskie...
- O, MG jednak oglądał SW!


- Tu stoi Z-95. - MG informuje graczy.
- Brzmi jak Nokia! - za treść ewentualnego product placement ze strony graczy nie odpowiadamy ;)

- Nad drzwiami jest napisane w basicu: "REAKTOR" - opisuje MG.
- To znaczy: 10 PRINT "REAKTOR"; 20 GOTO 10 ? - dopytują się gracze.

Bohaterowie próbują zdobyć kontrolę nad komputerem, zwanym pieszczotliwie Terminatorem:
-
I co powiedział terminal?
- "I'll be back!"

Bez komentarza:
-
Jej patyczek jest większy niż twój patyczek.
- Nie wiem, nie zaglądam jej w patyczki.

Nevar "Trigger Happy" Senvat miał głupi zwyczaj strzelania z blastera na ślepo i omyłkowego trafiania innych postaci. Kilkukrotną ofiarą okazała się być Twi'lekanka Neela. Zupełnie przypadkiem (:P). Pada kolejny strzał. MG zerka na dwoje graczy:
- Rzuć sobie na fortitude...
- Seji ? - MidMad oddycha z ulgą.
- Nie, ty. - szczerzy się MG.
- ZNOWU?!?!
- Padasz nieprzytomna - cieszy się MG.
- Ale nie możecie mi zarzucić, że nie jestem konsekwentny... - tłumaczy się Raven.
- To normalne - wyjaśnia wesoło MG - na każdej mojej sesji SW ktoś komuś strzela w plecy...

Po chwili MidMad zauważa Paskudne Spojrzenie MG:
- Nie patrz sie tak na moja kartę postaci. Zawsze, jak się na nią tak patrzysz, nie wychodzi z tego nic dobrego...
- Przecież żyjesz, nie? - Krakonman chyba wyjątkowo zapomniał dodać "jak na razie" ;P
- Polemizowałabym...

Podczas, gdy Neela lezy nieprzytomna, Raven szybko kalkuluje:
- Krakon, ile za nią dostanę PD?
- To SW, za to nie ma PD.
- Za co?
- Za killowanie monsterów. - Wyjaśnia cierpliwie MG.

Dobrotliwy, jak zawsze, MG:
- Wiesz, że jesteś DYING?
- No tak, ale co mogę zrobić? - pyta MidMad z nadzieją.
- Umrzeć.

Kolejny z opisów MG:
- Nad drzwiami jest napis w basicu: 10 PRINT "MEDBAY"


Bohaterowie litościwie włożyli Twi'lekankę do zbiornika z bactą:
- Może weźmiemy zbiornik na statek i będziemy wozić po galaktyce i pokazywać Twi'leka w Galarecie?
- Zbliża się Wigilia...
- Wyciągam miecz świetlny i ... na plasterki! - Zapala sie do pomysłu Fiedel.


Tekst sesji. Nie, jego też nie będziemy komentować:
- On siedzi i męczy droida. - stwierdza Krakonman o Owenie i jego niecnych praktykach.
Po pół godzinie śmiechu:
- Jak tam mi idzie z tym droidem?
- Meczysz go już godzinę.
(...)
- BZZ BZZZ.... NIEEE! - wydaje ostatnie dźwięki robot.
- No i go zamęczyłeś...

- Czy od męczenia droida rosną włosy na rękach? - pyta Seji filozoficznie.
- A co mają Wookiee powiedzieć?
- Zamęczyli całą fabrykę.


- Widzisz most... - opisuje złowieszczo Krakon.
- Patrzę czy wygląda solidnie - asekuruje się Fiedel.
- Wygląda na dobrą robotę... - zaczyna MG. - ... ale tylko wygląda... MUHAHA!
Zapada cisza.
- Żartowałem... - dorzuca MG niewinnie.

Dochodzimy do kulminacyjnego momentu. Klimat unosi się w powietrzu. I mrok. Krakonman odgrywa mrrrocznego i kultowego villaina:

- Ja, Naga Sadow, Pan Ciemności, Przezwyciężyłem Śmierć....
Cała drużyna drży ze strachu.... No, prawie...
- Eee, to ja wyciagam blaster i w niego strzelam! - rzuca beztrosko niewzruszony Owen.
Tak, to zabrzmialo jak tekst do "In Memoriam" ;)


niedziela, 16 września 2007

7TH SEA #8 - "IDĄ 3"

MG: Krakonman

Gracze: JJ, MidMad; gościnnie - la gaviedź de GGFF*

* - nie licząc Orku, który był w marynarce, więc zachowywał się kórturarnie. I miał fajoską grę;)

Poza tym - Ryhu nie dotarł, bo pił; Funio nie dotarł, bo pił dzień wcześniej.
Tytuł posta jest oczywistą (ż)aluzją do kultowej niszowej produkcji Mokra Noga Studios pt. "IDĄ 2" (kto widział, ten wie). No bo, przez cała sesję głównie szliśmy...

Zaczęło się, jak zwykle, nieźle.
MG dopytuje się podejrzliwie:
- Skąd masz te 2 dramadajsy? Kto ci tyle dał?!

Po chwili Krakonek westchnął filozoficznie:
- Z PDkami jest jak z Yeti. Każdy o nich mówi, ale nikt ich jeszcze nie widział.
(Ale ja mam wciąż szczerą nadzieję, że w końcu się jakichś PDków doczekamy...)


MG informuje graczy, jakie przerażające chwile czekają ich postacie:
- Oni chcą was zgwałcić... - tutaj Krakonek mimo woli zamruczał z zadowolenia - ... mmm... powiesić.... poćwiartować... i wykastrować!
- Dzień, jak co dzień. - wzruszyła lekceważąco ramionami jedna z postaci.

Kolejna walka. Graczom nie idzie najlepiej, więc MG gromadzi pokaźną garść swoich DD i mówi:
- Przecież macie dramadajsy... - zerka na prawie pustą przestrzeń na ławce. - ...yyy... dramadajsA... - poprawił się.

Podczas sesji nie tylko Sven miewa problemy z określeniem, którego z oczu nie posiada. Także Karen z krzykiem: "I lewy sierpowy!" rzuca się na wroga, wymierzając cios... prawą pięścią.

Sesja 7th Sea nie byłaby prawdziwą sesją bez Tygrysa Ussuryjskiego. Tym razem nie był on widoczny, ale jego odgłosy cały czas słyszane były w tle:
- Słychać "Muuuuuu!" - opisuje barwnie Krakonman.
Oprócz tego słyszeliśmy wycie, warczenie, mruczenie, stukot kopyt (oczywiście chodzi o podkute pręgowane macki), a także miauczenie i złowrogie szelesty tu i tam (zwłaszcza tam).

Postaci wykorzystują każdą okazję do dowiedzenia się czegoś więcej o tym, jak żyją chłopi w głębi ussuryjskich śnieżnych równin:
- A jak wy tu żyjecie?
- Z tego, co ziemia da... - odpowiada nieśmiało chłop.
- Kamienie, trupy, krew, flaki, śnieg... śnieg... śnieg... - podpowiada ktoś cicho.

Nadeszła noc. Nasi dizelni bohaterowie zasypiają... ale nie wszyscy. Melorowi się nudzi.
- Gwałcimy cię! - wykrzykuje triumfalnie JJ deklarując zbliżanie się do siennika, na którym leżała Karen. Ale pani kapitan nie traci zimnej krwi:
- Biorę sztylet i wbijam... - zaczyna.
- W co? - pyta MG.
- W co jest najbliżej.
- W narzędzie gwałtu? - uśmiecha się lubieżnie Krakon.
- Tak!
- Odpisz sobie... - MG zwraca się do JJ z namysłem. - ... narzędzie gwałtu. Jako zaszłość. - dodaje bezlitośnie.

W ręce graczy wpadł podręcznik do Star Treka. Radośnie go przeglądają.
- Nie widziałem Star Treka. - stwierdza Krakonman, którego brak znajomości podstawowych dzieł kinematografii fantastycznej jest wprost legendarna.
- Ale Star Warsy tak? Wszystkie?
- Tak, wszystkie 9... - stwierdza Krakonek z przekąsęm.
- I ty jesteś Prezesem...

Ciąg dalszy bydła postronni mogli zaobserwować następnie w knajpie, gdzie świętowaliśmy urodziny Krakonka. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

7TH SEA #7 - TYGRYS USSURYJSKI

MG: Krakonman

Gracze: Funio, Ryhu, JJ, MidMad; gościnnie - Ewa

Elma i Gosia niestety na sesję nie dotarły (chlip) i dlatego Zły MG Krakonman przez niemal całą sesję - zgodnie z wcześniejszymi groźbami - robił wszystko, by owe postaci czekał niezbyt wesoły koniec w paszczy (mackach?:D) Tygrysa Ussuryjskiego (C) Lili .

MG zrobił grobowa minę i zaczął sesję słowami:

- Chciałem powiedzieć, że dziś gramy na poważnie...
Tu przerwała mu 15-minutowa salwa śmiechu.
- ... bo mnie boli lewa szczęka - dokończył ze spokojem. Powody bólu dziwnych elementów anatomii Krakonka pominiemy tym razem milczeniem ;)

Milczeniem natomiast nie godzi sie pomijać przygotowań Funia do sesji - mrugał oczami na przemian, przypominając sobie, którego z oczu brakuje na tej sesji Svenowi.

Wiadomo, że MG nie od dziś groził nam Tygrysem Ussuryjskim. Dlatego też blady strach padł na graczy od razu na samym początku, gdy postacie pojawiły się w kanałach - bo nikt owego zwierza jeszcze nie widział:
- Słychać tupot stóp tygrysa... - zaczął Krakon.
- Kopyt?
- Racic?
- Macek? - dopytują się zaciekawieni gracze z zacięciem iście zoologicznym.

MG wyjaśnia cierpliwie głupim graczom:
- Przecież nie wpuściliby was do zamku, po przeszukaniu zaraz trafilibyście do lochów!
- ... a tak, sami do nich weszliśmy! - podsumowuje triumfalnie Ryhu.

- Kto niesie pochodnię? - dopytuje się MG ze złowrogim uśmiechem, grzechocząc całą baterią K10 i zerkając na karty postaci osób, które nie przyszły. - Gosia?

Wysokiemu Svenowi nie straszne są ścieki płynące kanałami:
- Ha, a wy macie nieczystości po szyję!
- Ja mam dużą wyporność - mówi Karen i wskazuje na swe niewątpliwie kapitańskich rozmiarów kobiece atrybuty.
- Lodołamacz!

Potwór Z Kanałów znienacka atakuje mackami (pręgowanymi!) niczego nie spodziewających się śmiałków:
- To tygrys z mackami? - pyta Riccardo.
- Tygrys? Skąd?! - niewinnie pyta MG nie chcąc ujawniać swych Mrrrocznych Planów.
- Na blogu pisało...

MG opisuje z lekką nutką perwersji (czyli jak zwykle;>):
- Czujesz, że coś długiego i śliskiego przesuwa się obok...
- Macam i ciągnę! - krzyczy Karen z entuzjazmem.

Nie zrażony niczym Krakonman opisuje dalej walkę w kanałach:
- ... straszna kotłowanina, gówna się pienią...
- Tak filmowo! - stwierdza zachwycony Ryhu.

Każdy z graczy rzuca kośćmi po kilkanaście razy, próbując bezskutecznie trafić potwora. Wypadają strasznie (STRASZNIE!) słabe rzuty.
- Z tym 30 na trafienie to przesadziłeś - mówi zrozpaczony Funio nad kolejną garścią kości z jedynkami.
- Ale są emocje! - rechocze radośnie i złowrogo MG.
- Chyba jego, bo o nasze to ciężko. Chciałbym kiedyś w końcu przynajmniej wyrzucić 10 na tych czterech kostkach...

Walka trwa dalej, wszystkie rodzaje ataku potwora zawodzą, w końcu ktoś rzuca do Ricardo, żeby użył swej specjalnej umiejętności, na której ma najwięcej kości:
- Atakuj go... "Modą"!

Śmierć zagląda w oczy poranionych postaci, ich koniec wśród ścieków jest bliski. MG pociesza graczy:
- To jest system heroiczny, nie bójcie się... - gracze ucieszeni myślą, że może łaskawy MG nie pozwoli im zginąć - ... nie dostaniecie zakażeń...

Ewa przysłuchuje się naszej rozgrywce i pyta MG, gdy obdzielał graczy DD po wyjątkowo sromotnie przegranej walce:

- Za co im dajesz dramadajsy?
- Za bohaterstwo... że przeżyli... - po chwili namysłu dodaje - Żal mi ich, ja mam 16 DD, a oni w sumie 2... - w końcu wydusił z siebie prawdę :P


- A tygrys nadal pływa... - zaczyna MG.
- I produkuje przysmak! - dorzuca Ryhu, wspominając ulubione danie Ussuryjczyków i jego niecodzienne pochodzenie.

Funio wraca z papierosa i pyta się, co aktualnie robią ich postacie:
- Siekamy przysmak! - wyjaśnia Ryhu.

Karen ciężko poraniona przez mackowatego tygrysa, pada nieprzytomna, a bezlitosny MG na to:
- Twój bunt niezauważon.

Wściekły Sven widzi jak potwór mackami wciąga Karen pod wodę, więc krzyczy do bestii:
- Ty ścierwojadzie!... Przepraszam, Karen...

Po uratowaniu niewiast z pręgowanych macek tygrysa w śmierdzących kanałach:
- Zajmuję się Karen - mówi Sven. - Resztę pań wieszamy na kracie... żeby ociekły.

Sven filozoficznie stwierdza:
- Ze mnie jest taki medyk, jak z koziej dupy organki!
- A tak! - odpowiada MG ucieszony.

Postacie - wciąż w kanałach - zastanawiają się jak uleczyć nieprzytomną Karen:
- Opatrzę ją "Modą" - mówi Riccardo, po tym jak Ryhu zerknął na swoją kartę postaci. - Zrobię jej wzorki!
- Chyba przysmakiem... - dodaje Funio. - Ówczesna wersja henny...

Sven troska się o dochody pani kapitan Karen Smith:
- Ty masz żołd? Przecież jesteś piratem!
- KORSARZEM. - poprawia lodowato pani kapitan.
- Kop(e)rem?
- Chyba Vodaccianskim... jak orzechy.

Funio o postaci Riccardo:
- On ma "Skradanie"!
- I "Śledzenie" - dorzuca dumnie Ryhu. - Wiem, jak przyrządzić śledzia!
- A ja mam "Rzucanie"... - zaczyna MidMad zerkając na kartę Karen.
- Rzucam cię! - dodaje MG udając Karen mówiącą do Svena.
- Rzucasz mnie? - dziwi się Sven. - Niewierna...
- Ależ to był tylko Johnny... i Joe... i Mark... a potem byl Steven... a jeszcze potem...


- Słyszycie płacz dziecka... - zaczyna MG mówiąc o zamkniętej komnacie.
- Wbijam się tam! - mówi Sven.
- A to dziecko jest podkute? - pyta Riccardo. - I z pręgowanymi mackami?
- Dziwna ta Ussuria - stwierdza Sven.

MG opisuje co znajduje się w dziwnej komnacie:
- Wystrój typowo dziecinnego pokoju... - zaczyna.
- Pentagramy, czarne świece, ściany poplamione krwią, porozrzucane kości... - dorzuca rozmarzony Funio.


Wszyscy byli bardzo zainteresowani architekturą oraz wyposażeniem zamku:
- W tym zamku są szyby?!
- Chyba z lodu...
- Przychodzi trzydziestu chłopa i zlizuje, żeby pasowały... - wyjaśnia uczony Sven.
- Ale muszą to robić z obu stron - mówi Krakon.
- Dlatego jest ich trzydziestu...


Słychać kwilenie małego dziecka z kołyski, ale drużyna go nigdzie nie może znaleźć, kołyska jest pusta. Któraś z postaci głośno myśli:
- Może to duch? Może ktoś mu misia podpierdolił przed śmiercią...
- Może to ta kołyska wydaje dźwięki... - zastanawia się Karen.
- To nocnik z melodyjką! - stwierdza Riccardo.

Sven zatapia się we wspomnieniach:
- My w Vesten...ma... my Vendelowie mamy takie piękne kołysanki, mama mi śpiewała...
- To ty miałeś mamę? - dziwi się Melor.
- Tak, miała trzy metry wzrostu i rogi. Ale patrząc na ciebie, to była ładniejsza od twojej. I nie miała futra.


Riccardo nasłuchuje, czy nie zbliżają się strażnicy:
- Zrób im "Affect Mind"! - radzi Funio znad podręcznika do Star Wars.
- Ok, mam Modę! - cieszy się Ryhu.

Drużyna potrzebuje dobrego planu:
- Mamy jakiś plan?
- Są dwie opcje. Jedna - "na starwarsy"...
- ???
- "Size matters not"?

Melor i Riccardo otoczeni przez strażników zastanawiają się co robić:
- Zamienię się w wilka... i ucieknę! - mówi Melor.
- A mnie powieszą... - dodaje filozoficznie Riccardo.

Chwilę później panowie postanowili działać. Pierwszy swoje akcje deklaruje Melor (zmieniony w wilka, a przecież mogła to być wydra, nie?:P):
- To ja wyję.
- A ja spierdalam - stwierdza prostolinijnie Riccardo. - I lecę po posiłki...
- Trochę gulaszu jeszcze zostało... - wyznaje Sven wspominając pełny kocioł tej potrawy (z pewnością doprawionej przysmakiem).



niedziela, 15 lipca 2007

7TH SEA #6 - SESJA, KTÓREJ NIE BYŁO

MG: Krakonman

Gracze: Funio, MidMad, gościnnie: Seji, Orku, et consortes...

Sesji jak widać nie było, bo gracze nie dopisali, ale kwiatki jak zwykle obrodziły!

Seji jest pod wrażeniem niesamowitych umiejętności Orku:
- Orku, przeliteruj, co tam na kartce jest napisane?
- K - U - P - A! - stwierdza radośnie Orku bez chwili wahania.
- Ach, jak mi tego brakowało... - uśmiecha się błogo Funio. A Orku na to:
- Kupa przynosi radość pod strzechy!

- Włączył się alarm...
- Orku, Ty masz alarm w domu? - pyta się Seji troskliwie.
- No pewnie! Przecież psa ma...
- Właśnie! - przytakuje Orku.
- A jak się go włącza?
- No jak to... - dziwi się Orku. - Normalnie, z klawiatury!
- A jakie hasło? - docieka Seji.
- Nie powiem dopóki się ze mną nie prześpisz!
- Pewnie 1, 2, 3, 4 ?
- Nie... - stwierdza olśniony Krakonman spoglądając na klawiaturę komórki. - 5, 8, 7, 2, bo to K-U-P-A.


Seji czuje się samotny i opuszczony przez wszystkich, nawet przez uroczą kudłatą psę Sihai:
- A ostatnio żadnej imprezy z Korlat nie było...
- Ostatnio nie przyszła...
- Właśnie, głupia suka. - stwierdza brutalnie ktoś o niewinnej psiej pannie.

Krakonman zatroskany powolnym rozwojem fabuły i rzadko odbywającymi się sesjami:
- To jak ja mam skończyć ta kampanię przez wakacje?! A zostało nam tylko dziesięć stron...
- Mhm, z dwunastu...


PS. Nie, jednak nie będzie tego tekstu o Mecha Gabzilli ano Gaborgu. RESISTANCE IS FUTILE! ;)

niedziela, 13 maja 2007

7TH SEA #5 - USSURYJSKI PRZYSMAK,
czyli jak jeden tekst może rozwalić całą kampanię...

MG: Krakonman

Gracze: Funio, JJ, MidMad, Elma, Ryhu


Z cyklu: początki sesji zawsze są trudne:
Elma gorączkowo przekopuje papiery na stole, nagle chwyta jedną kartkę ze zdziwieniem: Cooo tooo jest? - Po chwili ciszy dodaje: Czy to jest moja postać???

Gracze wspominają poprzednią sesję, podczas której dziadek wypłynął na jezioro na połów z wnuczkiem, neistety tego ostatniego wciągnęły macki pod wodę i biedaczyna pożegnał się z życiem.
Ktoś przypomina: No i pamiętacie, chłopak się utopił, a dziadek na to: "Aaaa, OK..."
Ryhu dorzuca: "...no tak, kupię sobie nowego na Allegro!"

Sesja była z początku tak zajmująca, że JJ zaczął dzwonić do Funia i pytać się, kiedy ten przybędzie.
Elma: Oooo, masz tą babską komórkę! Pokaż!
Skonfundowany JJ: NIE!
Elma: No pokaż mi tę puderniczkę!

Po drodze dzielni bohaterowie spotykali wielu obwiesiów (tzw. "sześciopaki Brutów"), MG opisuje:
- Trzech braci. Bliźniaków.
- Każdy z innej matki. - podrzuca ktoś.
- Tak, tak, to taki piękny ussuryjski zwyczaj...

Czarne charaktery, jak wiadomo....
MG: ...są odziani w czerń.
JJ: Czerń?
MG: Taką czerń, jak w najjlepszym filmie o Robin Hoodzie.
JJ: Taką zieloną?

JJ chce, by jego postać popisała się znajomościami naukowymi.
Elma: Przecież ty nie umeisz czytać i pisać!
JJ: Umiem!
MidMad: ... od czasu, jak zgubił poprzednią kartę postaci i musiał zrobić nową...

Wiadomo, że najlepsze groźby wymawia się w języku ussuryjskim. Szkoda tylko, że pewna avalońska pani kapitan nie rozumie go ani w ząb:
NPC po ussuryjsku: Możecie skończyć w lochu! Wiecie.... polityka!
Lady Morguen w tym samym języku udając oburzenie: Nie rozumiem!
Karen Black (po avalońsku, rzecz jasna): To ja nic nie rozumiem!

Lady Morguen: Jakie są tutejsze przysmaki? Chętnie bym skosztowała czegoś tutejszego...
Roberto szeptem: Szczur z ziemniakiem w pysku...
Morguen: I co, dobre?
Roberto: ... przechodzi przez gardło...
Karen: Chyba w drugą stronę!
Roberto: No przecież nie mówiłem w którą!


Gwóźdź programu (i sesji... i kampanii...):
Melor pałaszuje mięso dzika ze smakiem. Przygląda się temu zaintrygowana Karen, postrach wszystkich Siedmiu Mórz (ARR, ARRR!):
Karen Black: A myślałam, że Ussuryjczycy to jedzą zboże, kaszę ze skwarkami i...
MG (jako Karczmarz): .... GÓWNO! - podpowiedział usłużnie karczmarz wkładając przysmak do ust.
Przysmak Ussuryjski. Po tym tekście nic nie było takie, jak dawniej...

Roberto obmyśla hasła reklamowe: "Przysmak Ussuryjski" - z najlepszych ussuryjskich ogierów!

Postacie snują plan oswobodzenia jeńców. Pada myśl przebrania jednej z pań za młode dziewczę w czerwonym kapturku z koszyczkiem pełnym przysmaku...
- Kapturku, co masz w koszyczku?
- GÓWNO!

Jednooki Sven celuje rapierem w Melora. MG deklaruje jego akcje: I Sven zamyka oko, zeby wycelować i...

Karen Black na wieść , że Melor obraził damę: Co on jej powiedział?
Melor: Że jest brudna, śmierdzi i się nie myje!
Karen zamyślona: Może po prostu ostatnio zjadła przysmak...

Sven Gutlafson szykuje sie do napaści na wroga. Funio szybko zerka w kartę postaci: Jest umiejętność "Palenie"? A "Rabowanie? Bo jak tak, to poproszę jeszcze "Gwałcenie"!
Inni gracze zaczęli się zastanawiać nad mechanicznymi reperkusjami takiej umiejętności:
- To się chyba na Rezon rzuca...
- Hmmm... a "Zagrzewanie"? To chyba do gry wstępnej...
- A "Węzły"? - Bondage!

Sven objaśnia plan Lady Morguen: Zza podwiązki wyciągniesz flaszeczkę wina...
Karen: A nie lepiej całą beczułkę?

Ktoś się rozmarzył, myśląc o kolejnych specjałach kuchni ussuryjskiej: Wóz ze zsiadłym winem...
Vodaccianin: No to będą musieli przynieść łyżeczki!

Sven pociesza niewiasty przed akcją w obozie pełnym napalonych żołnierzy: Jak będa chcieli was gwałcić, krzyczcie, przybiegniemy im pomóc!

Żołnierze opowiadają, jak pojechali zbierać podatki z okolicznych wiosek:
- Mieliśmy wziąć 4 świnie i krowę, ale nie było tyle, to puściliśmy chałupę sołtysa z dymem i wzięliśmy dwie świnie, w tym córkę sołtysa, bośmy ją ze świnią pomylili!
- Bo miała kolczyk w uchu!

MG: Koń stoi.
Melor: Co robi?
Ktoś dorzuca: Produkuje przysmak...
Roberto rzuca po namyśle: Aaaa, to chrupiące to była słoma?

I na koniec - z filozoficznych przemyśleń Funia:
"Miłość jest jak Ulica Sezamkowa - i tu i tam bez Wielkeigo Ptaka nie ma zabawy..."



sobota, 10 marca 2007

7th Sea #4 - THE THING UNDER THE WATER

MG: Krakonman

Gracze: Funio, JJ, MidMad, Elma, Ryhu

Zaraz na początku sesji:
- Ale masz fajnego ptaka!

Morguen oburzona, że wszyscy mają spać razem w stodole: Na sianie??? Wszyscy? Z damami się nie nocuje!
Sven się szczerzy: Właśnie, nie NOCUJE...

Elma przypomina sobie postać: Miałam jakąś Zaszłość, ale nie pamiętam jaką...
Ktoś podpowiada: Amnezja?

Elma przymilnie do MG: mogę dostać dramadajsa?
Krakonman przypomina sobie o czekoladzie schowanej dla Seji'ego: Zależy od tej czekolady...

Brajt przygląda się naszej radosnej sesji: Ja zadam niedyskretne pytanie... kto tu właściwie jest MG?

Sven poważnie ranny: Jest tu jakiś lekarz?
Ussuryjski wieśniak: Nie.
Sven: Znachor?
Wieśniak: Nie.
Sven: Chirurg?
Wieśniak cierpliwie: Nie.
Sven: To jak wy tu sobie radzicie jak komuś urżnie palec?
Wieśniak ze stoickim spokojem: Wkładamy do śniegu.

Sven uradowany: No, mam na sobie czerwoną koszulę, nie widać na niej plam krwi!
Krakonman: To ja już wiem, czemu masz brązowe spodnie!

NPC: Powitamy ich jak należy!
Sven: Hm... chyba będą do nas strzelać...

Sven: ja nie jestem lubieżny! Ja jestem dla kobiet miły! - chwila milczenia - ...po.. - dorzuca szeptem.
Morguen: No właśnie, lubieżny!

Karen: Wyciągam lunetę!
Sven: Skąd masz lunetę?
Karen nie traci zimnej krwi: Z kieszeni!

Ulubione narzędzie pani kapitan - SEKStans.

Sven objaśnia Karen anatomię i fizjonomię ryb: Jesiotry wyglądają inaczej, mają inną płetwę...
Vodaccianin: Sven wie, bo jest dentystą!

Sven zatroskany do Karen: Oj, nie wchodź do wody, tam mogą być promile!

Mija wieczór - pół godziny planowania i knucia, z których to planów nic nie da się zrealizować.
Sven - dyżurny bohater drużyny: Wiecie... to idźmy spać i poczekajmy do jutra...

Krakonman: Dostałeś macką.
Vodaccianin: Mogę parować? Bo nie mam mackowania...

Krakonman nagle zaczyna się złowrogo śmiać, tak jak to tylko MG potrafi, gdy gracze mają przechlapane: MUHAHAHA! Jak wydasz dwa drama dice'y to może się nie utopisz... MUHAHAHA! ale... MUHAHAHA! ... nie ma żadnego ale!

Sven: Kruku, kruku, gdzie jest nasza towarzyszka?
Krakonman (jako Kruk): Nevermorrrre!

IN MEMORIAM (No, prawie...) - Vodaccianin: Już nigdy nie wejdę na żadną tratwę!