piątek, 26 października 2012

Bardzo Stare Wary, dodatek do cz. 2

Wśród wykopalisk archeologicznych udało mi się natrafić na jeszcze jedną kartkę z kfiatkami do tamtej pamiętnej sesji. Bogactwo pamiętnych cytatów z tamtego wieczora było tak duże, że skończyło mi się miejsce w notesie.

Dla przypomnienia:

MG: Funio
Postacie:
Wookie o imieniu Jarrwarrr - Seji
Khall, padawan rasy Zabrak - Nelek
Twi'lekanka La'sara Fortuna - MidMad
Kaldoranin Kim Long - Tarquill


Jednym z dzielnych padawanów był Zabrak (ten z rogami kostnymi na czaszce, jak Darth Maul), którego przez pół wieczora bezlitosny Jarrwarr przezywał od jeży i żądał dla niego jabłek. Dziwnym trafem ten tekst stał się elementem przewodnim całej przygody na planecie Qatar.

W pewnym momencie mieliśmy straszną głupawkę, tak okropną, że żadne słowa tego nie opiszą... tak wygląda cytat z pewnej wymiany zdań pomiędzy padawanami (a może to były nowoczesne haiku?):
- Blabla dupa comlink bla
Żółwie bla bla jeże
i jabłka
- Mordercze jeże z Qataru... erm, z katarem!
MG spojrzał tylko na nas z politowaniem:
- Tak to jest, jak się nie leczy choroby...


Seji w pewnym momencie zaczął zawzięcie turlać D20. Turlał i turlał, cały czas wychodziły mu bardzo niskie rzuty. W końcu ktoś podsumował:
- Seji zepsuł D20!

Podczas zamachu na senatora scena wyglądała, jak Dallas podczas zamachu na JFK i usiłowaliśmy dać znać MG, że wiemy, jak się sytuacja przedstawia, skąd padły strzały, itp. MG jednak twardo nie dawał za wygraną i udawał, że jest ponad wszelkie aluzje:
- Wiem! Strzał padł z jednego z wyższych pięter biblioteki! - stwierdził Wookie.
- Nie... - westchnął MG - Tam jest tylko taki 8-piętrowy budynek...
Scena rozgrywa się dalej, w pewnym momencie MG stwierdza:
- Wchodzisz do budynku i ku twemu zdziwieniu... faktycznie jest tam biblioteka!


Padawanowie chcą jak najszybciej dorwać zamachowca. Jarrwarr postanawia wyruszyć pierwszy:
- Biegnę po schodach, bo jako padawan nie mam skilli typu Force Fly i nie mogę latać.
- A co to jest Mucha Mocy?

Zamachowiec odlatuje z dachu budynku na śmigaczu. Wookiee postanawia za nim skoczyć.
- Wookiee demolka spada!
- A nie ma na tej planecie obniżonej grawitacji?
- Nie, ale możesz dostać katar.
- Use the stairs, Luke!


Wookiee wskakuje na śmigacz, który przypomina latający motor. Postanawia zepsuć maszynę. MG komenderuje, widząc, że Seji bierze kości do ręki:
- Obraź motor!
- Motyla noga, ty złomie!


Po chwili z budynku spadają też Keldorianin i Zabrak. Ktoś stwierdza:
- Dziś mocno pada Jedi'ami...


Z budynku spada również w pewnym momencie nieco uszkodzony gargulec.
- O! Rzut szczerbatym gargulcem świetlnym!


Wookiee za pomocą komlinka próbuje skontaktować się z pozostąłymi padawanami. Niestety są pewne zakłócenia w komunikacji:
- Gdzie jesteście?
- .... dupa... żółwie... jabłka...
- Z szyfru wnioskuję, że są po drugiej stronie budynku!


Teraz to już naprawdę konieć zapisków z tamtej sesji :)