sobota, 3 czerwca 2006

Warhammer #1

MG: Szalony

Dramatis Personae:
Aśka jako Siluvain aep Falandar (elfia uczennica maga, niska, lecz obfitych kształtów)
Jaxa jako Laurenor aep Falandar (jej brat bliźniak, włóczykij, wysoki chudzielec ze złamanym nosem)
MidMad jako Yuviel aep Falandar (ich piegowata siostra bliźniaczka, niewysoka, lecz solidnie zbudowana)
Mazar jako Brok syn Broka (młodziutki krasnolud z sypiącą się brodą)
Rafał jako Ulrich (zwany Larsem) Biedermeier (człowiek - strażnik słusznej postury, z gustowną blizną na twarzy powstałą w wyniku gwałtownego zderzenia się z drzwiami wygódki)
Aghar jako Ludo (żwawy niziołek o rudej czuprynie i wyłupiastych oczach, plotkarz jakich mało)

Podczas losowania poszczególnych cech postaci, przyszła pora na WW: www.+10.pl


Maciek puszcza muzykę... czeka, gdy rozbrykani gracze w końcu się uspokoją i wczują w sesję - klimat czołówki filmu...
- To co, już gramy?
- No tak, już lecą napisy początkowe... - wszyscy przygotowują się do opisu swych postaci...
- ...W POZOSTAŁYCH ROLACH... (...) Na wielkim, czarnym bojowym rumaku jedzie...
- Jaaa? - mówi Siluvain o obfitych kształtach.
- Nie ty, ty masz kucyka o imieniu Pulpet. - rzuca rezolutnie Brok.


- Czy krasnoludy mają mutację?
- Nie... Wiecie, jak brzmią pierwsze słowa krasnoluda? [basem] Beeek... dobre mleko!

Do zbyt głośnych muzykantów:
- Grajcie Szeptem! ... ojej!
Disclaimer: No Szepts were harmed or traumatized during the production of this motion picture.

Niepiśmienny strażnik, chcący zostać oficerem mówi do Siluvain, której imię zdrabniano na wiele sposobów:
- Napisałabyś dla mnie... CV...
- Nazywam się Siluvain!
Jadąc wozem z posiadłości świętej pamięci barona Godfryda von Schalke:
- Wóz ma tablice rejestracyjne z napisem SHALKE 0:4


Zdanie wielokrotnie powtarzane przez żarłoczne postacie z nadwagą (czyli prawie wszystkie):
- Nooo.. a u nas w Schalke lubimy dobrze zjeść!

Gdy nasz suzeren zmarł we wstydliwych okolicznościach (obiecując wcześniej wieczorem Ulrichowi po pijaku promocję na oficera, a nawet na cesarza):
- O cholera, pan Gotfryd nie zyje! Kto zna się na wskrzeszaniu?! - krzyknął w panice niedoszły oficer.


Sprytny młody złodziejaszek Brok zwinął poszewkę napełnioną przez Ulricha kosztownościami należącymi do zmarłego niedawno pana Gotfryda:
- Zginęła mi poszewka! - krzyczy rozpaczliwie Ulrich. - Brok! Bez żartów, ty ...skurczybyku mały! Oddawaj! (Brok kręci głową odmownie, udając nieumiejętnie, że nic nie ukradł.) - No oddaj! Okradniemy kogoś po drodze, nie przejmuj się!


Grożąc chciwemu karczmarzowi:
- Uważajcie, bo wrócimy tu z ekipą (kibiców) z Schalke!


Snując plany po śmierci naszego suzerena:
- Wiem! Przejmiemy zamek i nazwiemy się Zbójcerzami!
- Oj, ty głupi młokosie... - Ulrich stuknął pieszczotliwie Broka w głowę.
- Ja będę Kapralem, a Ciebie będziemy nazywać Hegemonem!
- Hmmm... - Ulrich nagle zaczął się zastanawiać, nie mogąc przeboleć straconej okazji do awansu.

Wioząc na wozie ciało pana Gotfryda do rodowego zamku dzielna drużyna próbowała sforsować wojskową blokadę mostu:
- Musimy przejechać! To sprawa nie cierpiąca ZWŁOKI!


Któryś z wiecznie głodnych członków drużyny chwilę później:
- Kiszki mi grają marsza... pogrzebowego...


Pan Gotfryd zmarł podczas podróży na proces o prawa własności do pokaźnego lasu, w którym grasowało radośnie z cichym przyzwoleniem pana dwoje spośród trojga elfich bliźniąt. Zastanawiamy się, co robić dalej, zatrzymując się w dziwnej wsi w głębi Darkwaldu:
- Co zrobimy jak (martwy) pan Gotfryd zacznie wstawać?
- Pojedziemy na proces i wygramy...


Do szefa wioski: - Miller, mówcie prawdę! - zastrasza wieśniaka Ulrich.

- Kłamstwo ma krótkie nogi - tu jedna z postaci wymownie spojrzała na niziołka Ludo.


Skonfundowana drużyna do wieśniaków trzymających gęby na kłódkę:
- Macie nas za idiotów?!?
- NIEeeeeeeeeee....


Do homunkulusa wściekle powtarzającego, że nienawidzi córek gospodarza, który go zamknął w piwnicy i że zaraz zrobi im krzywdę:
- A dlaczego nie lubisz tych córek?
- Bo... Lubię gryźć kobiety!

Brak komentarzy: