niedziela, 25 czerwca 2017

Na skrzydłach Rocranon: z kamerą wśród centaurów (a może gibonów?)


MG: tsar
Postacie:
Błazen Feste (Mijau) - czarnoskóry młodzieniec z zamorskich krain, o pomalowanej bielidłem twarzy i lepkich rączkach. Lubi warzyć różne podejrzane mikstury i płatać figle (szczególnie Montcortowi).
Łowca Keffar zwany Twardzielem (Parasit) - dzielny, muskularny i waleczny Ostrojczyk (aka wiking). Niektórzy zwą go też Brunatnym, ale poza najbliższymi towarzyszami nikt nie wie, skąd wzięło się to mrożące krew w żyłach przezwisko...
Lord Montcort, sokolnik (smartf0x) - świeżo upieczony szlachcic, za plecami zwany pieszczotliwie przez towarzyszy "hrabianką". Dowódca części wojsk, które mają za zadanie bronić Sotham przed atakiem ryboludzi z głębin. Najnowszymi nabytkami podnoszącymi obronność miasta są dwa słonie, Maniek i Dolores, oraz maskotka oddziału - Sir Burgess, dzielny buldog.
Dziki łowca Nuadu (Żuk) - nieustraszony wojownik, który sieje grozę w sercach wrogów, gdy wyciąga swe dwa miecze. W lesie czuje się jak w domu. Lubi wiewiórki, szczególnie gdy nikt nie widzi...
Alchemik Simeon (Robson) - wielce mądry, a na dodatek lekko draśnięty zębem czasu uczony z zamiłowaniem do przeprowadzania eksperymentów z udziałem ognia i wybuchów.
Szamanka Mabon (MidMad) - wstydliwe, młode i niezwykle żarłoczne dziewczę z Paezurii, lubujące się w pląsaniu wśród drzew, oswajaniu zwierzątek i pieczonych kurczakach.



Drużyna na miejsce ma udać się podzielona na pół, bo Simeon ma jeszcze rzeczy do załatwienia w mieście, a Mabon jest umówiona na romantyczny wieczór z Folkem. Keffar decyduje:
- No dobra, wy jedźcie a ja was potem z nimi dogonię.
 - A ty co?! - dziwi się Montcort.
- No, chcę to zobaczyć!
 - Ale co ty będziesz tam robił? - pyta Nuadu.
- Będę pilnował, żeby Folke Mabon nie zbałamucił. - wyjaśnia Keffar.
- A ty myślisz, że po co on się z nią umawiał? - dopytuje się Nuadu.
Keffar zamyśla się na chwilę:
- No to w takim razie, jak mu będzie chujowo szło, to mu pokażę co i jak!


Stanął znów problem niewystarczającej liczby rumaków. Ostatnio drużyna pożyczyła dwa wierzchowce od Folkego, aby dostać się na wybrzeże. Mabon udaje zniecierpliwienie:
- No i co?! Znowu mam iść na żebry do Folkego?!
Keffar wzdychając po ojcowsku:
- No już dobrze, jak chcesz, to idź.

Nagle drużyna orientuje się, że w pierwszej grupie jest łowca Nuadu, strzelec i złodziej, a w drugiej szamanka, alchemik i drużynowy tank, Keffar. Pierwsza grupa nieco martwi się o to, że druga będzie musiała przebijać się w słabszym składzie przez dość niebezpieczne obecnie tereny. Nuadu oburza się:
- Ej! Ale tam tylko jeden Keffar jest wojem!
Keffar pobłażliwie odpowiada:
- No, szkoda mi was trochę, ale ten jeden raz jakoś będziecie musieli sobie dać beze mnie rady.


W środku bitwy, drużyna staje twarzą w twarz z ogromnym dowódcą ryboludzi. Ten podnosi wysoko uzbrojone łapy w górę i wydaje z siebie przeraźliwy skrzek, jednocześnie stawiając swoje grzebienie, aby wyglądać bardziej wojowniczo. Montcort objaśnia:
- Patrzcie! Rzucił nam wyzwanie! Chce walczyć honorowo. Zajebmy go z dystansu!

Drużyna zauważa, że potężny mag ryboludzi ma bardzo charakterystyczne szaty. Montcort stwierdza, naciągając łuk:
- Wiecie, czemu magowie są zawsze tak kolorowo ubrani? Żeby ich było łatwo trafić!

Mabon postanawia rzucić czar i zaczyna klimatyczny opis, jednak Montcort szybko dorzuca swój:
- Mabon inkantuje: “Udko z kurczaka, łyżka w cieście, zapierdolmy maga wreszcie!”

Oddział centaurów pomaga drużynie i jej oddziałowi wojskowemu w bitwie. Okazuje się, że wodzem centaurów jest kobieta. Mabon się cieszy:
- Ojej! Oni mają matriarchat!
- Chyba klaczariat - Montcort usłużnie gasi koleżankę.

Biedny Keffar, choć wyrwał się do przodu i szybko starł się z przeciwnikami, jednak bogowie kości nie byli po jego stronie. Pudłował straszliwie a tymczasem reszta drużyny rozprawiała się z ryboludźmi. Kiedy w końcu udało mu się porządnie zranić jedno ze stworzeń, dobijające trafienie z ukrycia zadaje drużynowy kuglarz. Keffar jest załamany. Montcort patrzy z niepokojem na przyjaciela:
- Feste, powiedz mu, spokojnie, jesteś już bezpieczny.
Feste odpowiada niewinnym tonem:
- Tak! My ciągle mieliśmy cię na oku, nic nie mogło ci się stać.

Graczom nie idą rzuty w walce i są z tego powodu bardzo smutni. MG stara się ich uspokoić, stwierdzając filozoficznie:
- Czasami rzuty wychodzą, czasami nie. Zobaczcie: mi wychodzą, a wam nie! - i tu wszyscy słyszą jego triumfalny, demoniczny śmiech.

Gdzieś w oku kamerki internetowej Mid pojawiła się druga osoba, która okazała się być jej siostrą. Pozostali członkowie drużyny przerywają granie i z ciekawością obserwują interakcje między siostrami. W końcu Mid wraca do gry nakładając na głowę słuchawki i ten moment wykorzystuje Fox.
- Mid. Masz taką ładną siostrę, a my znamy ciebie.


Montcort nie chce zabrać Mabon na spotkanie z centaurami, które nagle przyszły w sukurs ludziom w czasie bitwy z ryboludźmi. Jako powód podaje żartłoczność szamanki.Montcort wyjaśnia:
- Nie! Nie! Nie idziesz! Nie będę cię potem ściągał z zębami wbitymi w zad centaura!


Centaury są ludem żyjącym w zgodzie z naturą, odnosi się to również do faktu, że nie przykładają wagi do odziewania się, jeśli nie służy to ogrzaniu ciała. Pewien problem pojawia się kiedy Montcort staje twarzą w twarz z centaurzycą Shalimą. Młodzieniec mamrocze pod nosem:
- Patrz na twarz, patrz na twarz, patrz na twarz, nie możesz, nie możesz, nie możesz... A może?
Simeon go ruga:
- Ej no przestań! Ona by nawet nic nie poczuła!
Montcort odcina się, rozmarzony:
- Ona nie, ale ja tak...

Wieczorem przy ognisku wszyscy odpoczywają po bitwie. Centaury rozpoczynają swój rytuał. MG opisuje:
- Centaury wyciągają wielkie faje…
Simeon uśmiecha się w zadumie:
- Jeśli na tej imprezie centaury wyciągają faje, czas szybko wyciągnąć psi smalec!
Keffar wpada w popłoch:
- CHOWAJCIE SŁONIE!!!

 Feste chciał dać upust swoim zdolnościom artystycznym. Jaki był jego wkład we wzbogacenie kultury centaurów? W ramach dialogu międzyrasowego… narysował węgielkiem na jednym z ich zadów kutasa. Tak było.

Keffar widzi, że Mabon dostała padaczki po wypaleniu ziół, które miały jej pomóc komunikować się z duchami. Próbuje pomóc koleżance. Montcort, prawdziwy przyjaciel, studzi zapały kolegi:
- Zostaw, nie przeszkadzaj jej duchowi, którego próbuje wyzionąć...


Mabon ma srogą jazdę po ziołach. Gracze opisują:
- Nagle przez obozowisko przebiega jakiś rozmazany kształt z gołym tyłkiem, krzycząc głosem Mabon: GONI MNIE KUBUŚ PUCHATEEEEEK!
-  Znajdujesz Mabon jak jara gibona z centaurami - Fox przejmuje rolę MG - i mówi: “Ja wam mówię, patriarchalno-imperialne państwo ludzi to narzędzie opresji mniejszości. To okowy, którymi cywilizacja białego człowieka skuła na spracowane ręce ludu. No pasaran, kurwie syny!” Ma beret z czerwoną gwiazdą. Che Mabon!
Montcort po chwili wzdycha:
- Wiecie co? Wzięliśmy Mabon w odwiedziny do centaurów, a ona najarała się z lokalsami, zarzygała kwadrat i zrobiła porutę!


Nasz MG wymyśla ciekawe nazwy różnych miejsc. Pech jednak chce, że gracze za każdym razem je sobie źle kojarzą. W jednym z nich ma się wkrótce rozegrać bitwa. Niestety wieś “Dziurno” na samo wspomnienie powoduje niekontrolowane wybuchy śmiechu, a rzeka Rohacz została potraktowana jeszcze gorzej.

- Zobaczycie, kiedyś powstaną o tym eposy! Oblężenie Dziurna i odsiecz nad Ruchaczem!


Brak komentarzy: