niedziela, 18 marca 2012

Podpalanie Rzymu

Wiadomo nie od dziś, że sesje RPG na skype są niemal równie bydłogenne, jak sesje in real. Nie zawsze jednak udaje się zachować krucha równowagę pomiędzy bydłem a przygodą. Z dumą pochwalę sie, że tym razem się to nam udało. Jak to lubią pisać w amerykańskich filmach: podczas grania w tą sesję nie ucierpiała ani fabuła, ani żaden gracz, a tym bardziej MG nie straciła na poczytalności (no, dobra, zaczęła tylko bardziej łopotać swoja mrrroczna pelerynką, jak na prawdziwego MG przystało). A teraz do rzeczy.

System: Burning Rome (oparty na Burning Wheel)
MG: 3Jane
Gracze: smartfox - Remus Litorius (młody medyk, początkujący detektyw, zakochany skrycie w westalce Fauście), MidMad - Kornelia Julia (młoda patrycjuszka, której męża bezlitośnie zamordowano w tajemniczych okolicznościach).

Remus i Kornelia spotykają się po raz pierwszy na przyjęciu w jej domu rodzinnym. Żeby dobrze wypaść, Remus ubiera się stosownie do okazji.
- Muszę uważać, mam na sobie moją nową togę od Diora. - stwierdza Remus. Zapada chwila nieprzeniknionej ciszy. - No, przecież partner handlowy mego ojca to Opiusz Diorus, znany rzymski projektant mody!
- A jak nazywa się jego żona? - pyta Kornelia, chcąc przypomnieć sobie koligacje rodzinne.
- Jego żona to Marcja Diora, ale biorąc pod uwagę jej gabaryty (140 kg, 45 lat) to raczej Diorama!




Po pewnych wydarzeniach gracze planują zmiany w kartach postaci:
- Muszę sobie dopisać do karty "kamienne serce" - stwierdza smartfox.
- A co na to pewna westalka? - pyta MG. - Jej zależy, żebyś raczej miał coś innego kamiennego...

Dyskusja na temat użycia odpowiednich umiejętności:
- Dlaczego uważasz - pyta smartfox MG - że wyznając milość i przekonując, że Remus jest wierny i lojalny używam Falsehood?
- Bo 3Jane zna mężczyzn... - wyjaśnia MidMad.



Rzymskie imiona, odsłona 2.
- Jak się nazywa ta nadąsana niewolnica? - pyta MidMad.
- To Konstancja, zaufana twojej matki.
- Konstancja Niezadowolencja, wścibska niewolnica - precyzuje smartfox.

Obie rodziny próbują zmusić Remusa i Kornelię do małżeństwa. Kornelia wpada na pomysł zawarcia "papierowego małżeństwa", pod przykrywką którego obie postacie mogą sobie nawzajem pomóc, a jednocześnie mieć święty spokój od nagabywania przez rodziców. Oboje spotykają się w ustronnym miejscu i Kornelia wychodzi z niecodzienną propozycją:
- Proponuję, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym.
- Zaraz po tych słowach słychać parsknięcie i szelest w krzakach, zza których wychodzi bardzo zaciekawiona i mocno zaczerwieniona Konstancja [wysłana na przeszpiegi przez matkę Kornelii]. - Nie, to wcale nie bydło ze strony MG ;)



Postacie spotykają się w tawernie, w której dochodzi do bójki. Dzielny Remus robi, co może, ale pewien rosły, muskularny gladiator zdziela go ciosem w twarz, niemal nokautując. Smartfox/Remus ma na to jedną ripostę:
- Co to za gladiator, jak on się nazywa? Majkus Tajsonus?




Jedna z postaci spotkanych w karczmie nosi brzemienne w skutkach imię - Maximus. MidMad nie przepuszcza okazji do bydła i przypomina klimatyczny, do bólu rzymski kawał:
Znudzony Neron przygotowuje plan igrzysk.
- No dobra, ale ja już mam tego dość.... wszystko już było... co ja mam zrobić
żeby było ciekawie... znów ci gladiatorzy, znów dzikie zwierzęta... ile tak
można?
W tym momencie odzywa się stojący w kącie kapitan gwardii Pretorian, Maximus.
- To może ja podpowiem - rzecze skromnie i z cicha.
- Mów, Maximusie.
- Otóż może by tak...100 dziewic chrześcijańskich do słupów uwiązać, i jeden sprawny legionista pozbawiłby je dziewictwa ku radości ludu?
- Ach, Maximusie! Cóż za pomysł wspaniały! Lecz któż byłby w stanie podjąć się tak trudnego zadania?
Maximus, skromnie się uśmiechnąwszy: - No, ja bym się podjął.
Nastały igrzyska. Sto dziewic, nagich lecz z wieńcami kwiatów na czołach, przywiązano do słupów na środku areny. Lud wiwatuje.
Na arenę wychodzi Maximus. Jest prawie nagi. Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Lud rzymski wiwatuje: Maximus, Maximus!
Pierwsza, druga, trzecia...
Maximus uśmiecha się zwycięsko. Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Czwarta, piąta, i już dziesiąta...
Lud wiwatuje :Maximus! Maximus!
Jedenasta, piętnasta, dwudziesta...
Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Trzydziesta, czterdziesta...
Maximus jakby się zmęczył, lecz lud wiwatuje: Maximus, Maximus!
Pięćdziesiąta, sześćdziesiąta, siedemdziesiąta...
Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Osiemdziesiąta... osiemdziesiąta pierwsza...
Maximus wyraźnie jest już zmęczony. Słońce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu
na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Dziewięćdziesiąta...
Lud wiwatuje: Maximus! Maximus!!
Dziewięćdziesiąta pierwsza... dziewięćdziesiąta druga...
Maximus bardzo zmęczony. Słońce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Dziewięćdziesiąta trzecia, dziewięćdziesiąta czwarta, dziewięćdziesiąta piąta....
Słońce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Dziewięćdziesiąta szósta...
Maximus już ledwo zipie, lecz lud wiwatuje: Maximus!Maximus!
Dziewięćdziesiąta siódma...
Słońce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały!
Dziewięćdziesiąta ósma...
Maximus na kolanach wlecze się do kolejnej, lecz lud wiwatuje: Maximus, Maximus!
Ledwo się podniósł....
dzie...więć...dzie...sią...ta...dzie..wią...ta....
Maximus próbuje wstać. Lecz nie wytrzymał. Padł.
A lud rzymski : Pe-dał! Pe-dał!!!!!



Po zakończonej bójce i znokautowaniu napastnika, zwycięski Remus, kulturalny, wykształcony i praktykujący lekarz, przeszukuje pokonanego zbira, zabiera mu sakiewkę, a następnie wyrzuca go na ulicę. Widząc zdumione spojrzenie towarzyszki (z szacownego rodu), wyjaśnia:
- Kornelio, nie patrz się tak na mnie, ja... tego... rozumiesz, lekarze bez granic, no.


Po chwili (potrzebnej na nabranie oddechu po ataku śmiechu):
- Czy coś jeszcze mu zabierasz? - pyta MG.
- Zabieram mu... - Remus przypomina sobie Maximusa - A dobre miał sandały?


Smartfox wyjaśnia zawiłości struktury społecznej w starożytnym Rzymie:
- Kornelia Julia jest partycjuszką, a dowodem tego jest, żee występuje w konfiguracji 1+4. Dama plus czteropak gladiatorow.


Starcie siły woli i perswazji między postaciami. Po fatalnie niezdanych testach, smartfox stwierdza brutalnie:- Ale mamy nakoksane postacie! Stealth, którego MidMad nie ma, versus observation, którego smartfox nie ma!

Milczymy z podziwem.


W pewnej chwili Remus proponuje Maximusowi wspólne wyjście do WC, żeby obgadać na osobności pewne ciemne sprawki. Maximus znienacka stwierdza z żarem: 
- Wiem, że zawsze Ci się podobałem...
A Smartfox na to: - PEEE-DAŁ! PEEE-DAŁ!


Odtrącony Maximus nie daje się przekonać do wzięcia udziału w pewnym planie. MG sugeruje:
- Może powiedz Maximusowi cos ładnego...
- Kocham cię, Maximusie!




Rzymianie nie zapominają o swoich ulubionych czworonogach. Brutus to duży i kudłaty pies rodziny Kornelii Julii. Nie wiedzieć czemu, za każdym razem, gdy on coś spsoci, Kornelia mówi z oburzeniem: 
- I ty, Brutusie...!




(c.d.n.)

4 komentarze:

smartfox pisze...

Oj. Ależ robimy bydło :)

MidMad pisze...

Bo dobra sesja była! ;)

Jaxa pisze...

Zagrałbym se w starożytnym Rzymie...
Roma sub Rosa!!

Alannada pisze...

Diorama miażdży :)
Wielce zacna sesyjka musiała być