niedziela, 7 maja 2017

Na skrzydłach Rocranon: chochla teściowej


Nadeszła wiosna, a wraz z nią czas na powrót do świata Rocranon. Stęsknionych graczy nie zraża nawet fakt, że po długiej, paskudnej zimie “in real” ich postacie doświadczać będą równie długiej i jeszcze mroźniejszej zimy w tym świecie...

MG: tsar
Postacie:
Błazen Feste (Mijau) - czarnoskóry młodzieniec z zamorskich krain, o pomalowanej bielidłem twarzy i lepkich rączkach. Lubi warzyć różne podejrzane mikstury i płatać figle (szczególnie Montcortowi).
Łowca Keffar zwany Twardzielem (Parasit) - dzielny, muskularny i waleczny Ostrojczyk (aka wiking). Niektórzy zwą go też Brunatnym, ale poza najbliższymi towarzyszami nikt nie wie, skąd wzięło się to mrożące krew w żyłach przezwisko...
Lord Montcort, sokolnik (smartf0x) - świeżo upieczony szlachcic, za plecami zwany pieszczotliwie przez towarzyszy "hrabianką". Dowódca części wojsk, które mają za zadanie bronić Sotham przed atakiem ryboludzi z głębin. Najnowszymi nabytkami podnoszącymi obronność miasta są dwa słonie, Maniek i Dolores, oraz maskotka oddziału - Sir Burghes, dzielny buldog.
Dziki łowca Nuadu (Żuk) - nieustraszony wojownik, który sieje grozę w sercach wrogów, gdy wyciąga swe dwa miecze. W lesie czuje się jak w domu. Lubi wiewiórki, szczególnie gdy nikt nie widzi...
Alchemik Simeon (Robson) - wielce mądry, a na dodatek lekko draśnięty zębem czasu uczony z zamiłowaniem do przeprowadzania eksperymentów z udziałem ognia i wybuchów.
Szamanka Mabon (MidMad) - wstydliwe, młode i niezwykle żarłoczne dziewczę z Paezurii, lubujące się w pląsaniu wśród drzew, oswajaniu zwierzątek i pieczonych kurczakach.


Rozpoczyna się pierwsza sesja i nie mija nawet jej pięć minut, gdy coponiektórzy gracze od razu wchodzą w swoje role złośliwców i gnębiciela niewiast.
Simeon z Mabon znający się na sztuce lekarskiej, zostają obudzeni znienacka niemiłą nowiną w środku nocy. Wkrótce wyruszają w drogę do niedomagającego lorda. Monntcort radzi dziewczynie, pamiętając jej apetyt z poprzednich sezonów:
- Zjedz coś po drodze, bo to może potrwać…
Mabon bez słowa, nie zatrzymując się, skwapliwie chowa bułeczkę do kieszeni.
Montcort widzi, co robi dziewczyna, więc komentuje:
- Na podagrę cierpi lord, Mabon cierpi na podeżrę.


Okazuje się, że lord Ancip Frare ma problemy z dość dużym kamieniem nerkowym. Simeon zastanawia się nad najskuteczniejszym sposobem leczenia:
- Podamy jakieś leki przeciwbólowe… dużo piwa pić... i jeszcze ultradźwięki…
- To może Mabon zacznie śpiewać?
Mistrz Gry opisuje cierpienia starego lorda.
- Lord wył z bólu tak rozdzierająco, że wszystkie psy z okolicy zaczęły wyć. Zyskał przydomek “Banshee”.
- I wył tak głośno, że aż trzy baby w sąsiedztwie zmarły z przestrachu! - dorzuca radośnie Nuadu.


Wieczorem, w romantycznych okolicznościach, Keffar obiecuje pewnemu młodemu dziewczęciu ślub. Dziewczę się płoni i zgadza, po czym ucieka do domu. Rano wpada przyszła teściowa, wymachując groźnie wielką chochlą:
- Gdzie ten bałamut zasmarkany?! Ja mu dam! Dziewczynie do głowy głupot nakładł!
Keffar opiera się o zdobioną ościeżnicę i ze stoickim spokojem oraz niewinną minką mówi, patrząc na pieklącą się kobietę:
- Nuadu, to do ciebie.


Niedoszła teściowa nie daje się jednak tak łatwo zmylić i już wkrótce Keffar ucieka, truchtając wokół studni przed domem i uchylając się przed ciosami chochli, co nie zawsze się udaje (wiadomo - potencjalnej teściowej przywalić w pysk nie wypada), więc ostrojczyk zarobił kilka siniaków.
Montcort ze znawstwem komentuje wyczyny kolegi:
- Keffar przez trzy rundy wykazywał się świetną pracą nóg, jednak w czwartej kluczowym okazał się cios chochlą.


Keffar z Nuadu przywieźli do wioski ostrojskiej narzędzia w darze. W wiosce się nie przelewało i wszystkiego tam brakowało. Feste patrzy na poturbowanego Keffara i wtrąca:
- Pewnie tę chochlę też wy przywieźliście, co…?


Lord Montcort staje przed pierwszym poważnym zadaniem: zaciąg wojska przed spodziewanym atakiem ryboludzi z głębin. Nadchodzi chwila na czytanie ważnych dokumentów dotyczących zaciągu. Montcort pragnie, aby Feste mu nieco pomógł zamiast płatać figle. MG pyta:
- Feste, czy masz jakieś umiejętności, które mogą ci pomóc w zajęciu się tymi dokumentami?
- Tak, umiem czytać… - zaczyna Feste.
- To może będziesz spisywał…? - pyta z nadzieją Montcort.
Feste kończy zrezygnowanym tonem:
- … ale pisać nie umiem.


Pewien kasztelan ma dorastającą córkę, Elient. To istna psotnica i żywe sreberko. Dziewczyna strasznie chce się dołączyć do drużyny oraz oddziału wojskowego, jednak ojciec nie chce o tym słyszeć, obawiając się o dobre wychowanie córki, której bardziej przydałaby się kobieca ręka, a nie galopowanie na końskim grzbiecie. Drużyna próbuje przekonać kasztelana, mówiąc, że Mabon się tym zajmie i plotąc, co im ślina na język przyniesie:
- Mabon to wykwintna dama dworu z Paezurii, nauczy dziewczynę wszystkiego, co dama powinna znać, zna się na etykiecie…
- I jedzeniu… - Zapada niezręczna cisza, w której słychać kilka parsknięć, więc Montcort szybko dodaje, próbując ratować sytuację:
- I gotowaniu też!
Niestety kasztelan jakoś nie dał się przekonać do oddania swej córki pod opiekę drużyny.


Montcort i Feste podróżują, prowadząc zaciąg. Czarnoskóry Feste opowiada, że używa czernidła, by poprawić swój błazeński makijaż. Montcort się dziwi, bo kolega zawsze używa bielidła, by ukryć swój kolor skóry:
- Ale po co ci czernidło?
Nuadu odpowiada za kolegę:
- Bo jak on się pomaluje na biało, to będzie potem mógł sobie zrobić pandę...


Towarzysze nadal werbują wojsko. Nadchodzi pora posiłku. Nuadu wspomina:
- Nie takie gówna jedliśmy po drodze! Wiewiórki żarliśmy w lasach!
- Ale zanim je zeżarliśmy, to Nuadu je… ekhem.
- To były nadziewane wiewiórki!
- Wypełnione miłością!
- … chyba budyniem!


Nadchodzi czas rozdawania pedeków po pierwszej sesji. Zależnie od poziomu postaci, zazwyczaj dostajemy od kilkuset do kilku tysięcy PD. Wszyscy czekają z wypiekami na twarzy na werdykt MG, szczególnie Fox, któremu niewiele brakuje do kolejnego levelu:
MG stwierdza:
- Montcort dostaje…. 1 punkt.
- To my się chętnie podzielimy resztą jego pedeków! - oświadczają jak zawsze lojalni towarzysze.


Kolejna sesja.
Trwa dyskusja o potworach. Simeon stwierdza po namyśle:
- Myślę, że Nuadu mógłby być całkiem niezłym potworem…
Keffar nie zgadza się z towarzyszem:
- Żenuadu? Nie sądzę…


Dwóch NPC napadło na lazaret w dzielnicy biedoty, w którym charytatywnie pracują Simeon i Mabon. Drużyna podejrzewała, że atak może nadejść, więc dobrze się przygotowała i gdy napastnicy się pojawili, wszyscy byli gotowi. Atakujący właśnie dostają wciry od Keffara i Simeona. Simeon okłada laską jednego z nich, który woła do towarzysza okładanego pięściami mocarnego Keffara z Ostrojów, znanego z osobliwej diety:
- Pomóż mi! Pomóż mi!
- Nie mogę, trzyma mnie ten Czosnkopaszczy!


Pojedynek. Atakujący brzydal z wielkim, czerwonym, pofałdowanym nochalem wielkości dorodnej bulwy wyjmuje dwa noże, trzymając po jednym w każdej dłoni. Wkurzony Nuadu płynnym ruchem wyciąga… coś dłuższego i znacznie groźniejszego. Dwa krótkie, ostre jak brzytwa miecze. Niezwykle dynamiczna, filmowa scena dobiega jednak końca, gdy Nuadu otwiera usta:
- Te, Kalafior, rzucaj te scyzoryki!


Walka dobiega końca. Keffar, wielki Ostrojczyjk, zapadł w sen, gdy Mabon rzuciła czar obszarowy “Uśpienie”. Teraz towarzyszka próbuje go budzić, niestety dzielnemu Ostrojczykowi ciężko wrócić do rzeczywistości:
- Mamusiu, jeszcze 5 minut… nie chcę dziś iść na drakkar…


Jak na prawdziwą grę w RPG przystało, drużyna siedzi w karczmie. Zaczynają się niewybredne żarty o wazelinie i nie tylko. Feste mówi:
- Wychodzę z karczmy, bo czuję że mój czarny tyłek jest zagrożony...
Montcort przejmuje rolę narratora:
- Feste wychodzi z karczmy, widzi trzech wieśniaków, jak przerzucają z uśmiechem sznur przez gałąź. Wszyscy mają worki po mące na głowach z dziurami na oczy, wokół płoną skrzyżowane kije…


Feste pyta Montcorta, chcąc się dowiedzieć o szczegóły położenia geograficznego pewnego miejsca:
- A jak daleko jest…
- Trzy lincze stąd! - pada błyskawiczna odpowiedź jak zawsze koleżeńskiego Montcorta.


Koledzy przypominają sobie o pospiesznie wymyślonej funkcji Mabon:
- Przecież to nasza dama dworu!
- Tylko uważaj, żeby cię nie zeżarła!


Montcort ma wyćwiczone ptaki do polowań i walki. Niestety nadał im jakieś dziwne imiona.
Młoda córka kasztelana, Elient, mówi:
- Dobrze się z nimi zaprzyjaźniłam. I teraz będę na nie wołać Skrzydłuś i Tutuś!
- I ja będe musiał tak je wołać na polu walki? - pyta się załamany Montcort.
Mabon dodaje:
- Już to widzę. Tutuś, zagryź pana! Tylko się nie spoć!


Keffar jest podejrzliwy w stosunku do nowych umiejętności magicznych, jakie ostatnio prezentuje Mabon, więc porusza temat na stronie z Montcortem, licząc na zrozumienie:
- A wiesz, że Mabon to czarownica?
- No wiem - odpowiada bez zdziwienia Montcort - przecież ona sama by tego wszystkiego nie zeżarła, na pewno to gdzieś teleportuje!


Siły ryboludzi najprawdopodobniej wkrótce zaatakują okolice miasta Sotham, gdzie przebywa drużyna, jednak wszyscy obawiają się, że obrońców będzie za mało i miastu nie uda się odeprzeć oblężenia. Keffar tajemniczo pociesza towarzyszy:
- Nie martwcie się, przyjdzie pomoc do walki z ryboludźmi.
- Jaka? - pyta Mabon.
- Jeszcze nie wiem...
Montcort wzdycha, przypominając sobie o planach matrymonialnych kolegi:
- Pewnie żona i wyprawka…
- I chochla teściowej!
- Plus dwa! - MG łaskawie dodaje modyfikator.

Brak komentarzy: